Witamy w Rise360 Business & Marketing

Początki mikrotargetingu, czyli jak Trump wygrał wybory i został prezydentem USA

03 Lip
2017
mikro targeting

XXI wiek. Internet stał się nierozerwalną częścią rzeczywistości, a ilość informacji dostępnych na portalach społecznościowych i poza nimi sprawia, że życie każdego z nas jest publiczne w takim stopniu, jakiego kilkanaście lat temu pożądały gwiazdy Popu.
Dostępność i ilość danych publikowanych w sieci umożliwiły powstanie tysięcy aplikacji analizujących profile użytkowników mediów społecznościowych . Jedną z nich była aplikacja na portalu Facebook, stworzona przez Michała Kosińskiego i Davida Stillwella. Bazując na tzw. Metodzie OCEAN, służącej do tworzenia profili osobowości, ułożyli krótki quiz. Po jego zakończeniu użytkownicy otrzymywali krótki opis swojego charakteru.

Jak to się zaczęło?

Twórcy aplikacji wybrali grupę użytkowników, na której przeprowadzono krótkie badania. Ich zadaniem było zweryfikowanie, czy analiza danych udostępnionych przez daną jednostkę w Internecie da wyniki porównywalne do ankiet psychologicznych. Ostatecznie, na podstawie informacji z profili internetowych, takich jak płeć, wiek czy polubione strony, komputer był w stanie przewidzieć poglądy, potrzeby i pragnienia danej osoby, a nawet ustalić orientację seksualną czy kolor skóry.

Drugie dno

To odkrycie szybko znalazło zastosowanie nie tylko w marketingu czy PR, ale też w polityce, przybierając formę microtargetingu. Profilując każdego użytkownika tak precyzyjnie i wieloobszarowo, jak pozwalają dzisiejsze technologie, politycy mogą dotrzeć bezpośrednio do grupy docelowej lub nawet indywidualnych osób, które potencjalnie mogą zacząć ich popierać. Modele osobowości podają też dokładne informacje na temat ich oczekiwań i potrzeb.

Wybory na prezydenta USA i Cambridge Analytica

Jednym z liderów stosowania mikrotargetingu w polityce jest prywatna firma zajmująca się strategią komunikacji, Cambridge Analytica. Po sukcesie przy realizacji strategii dla kampanii promującej Brexit, Cambridge Analytica działała na rzecz jednego z kandydatów na prezydenta Stanów Zjednoczonych – Toma Cruza. Po jego rezygnacji, stanęła u boku Donalda Trumpa, który zatweetował: „Niedługo będą nazywać mnie Panem Brexit!”. Wówczas sednem strategii cyfrowej w jego kampanii stał się właśnie mikrotargeting i prawdopodobnie to jego rezultatem był wynik wyborów. Doradcy Trumpa polegali na psychometrycę, nie na demografii, jak w przypadku jego poprzednika, Baracka Obamy, czy kontrkandydatki, Hillary Clinton.

Sam Kosiński przyznaje w wywiadzie, dla Gazeta.pl, że chaos i rozbieżności w wypowiedziach Donalda Trumpa wynikają z tego, że każda z tych informacji ma określony cel i indywidualnego adresata. Tej samej metody użyto do zniechęcenia zwolenników Clinton do głosowania, poprzez wyświetlanie im konkretnych reklam czy informacji. Działania kampanii w Internecie były też na tyle niezauważalne, że ich efekty prawie nie odbijały się w sondażach.

Zagrożenia związane z mikrotargetingiem

Od momentu powstania mikrotargeting jest coraz bardziej powszechny, a z każdym dniem jeszcze bardziej precyzyjny. Sam jego twórca, odkrywając jakie daje możliwości i jak potężnym może być narzędziem, ostrzegał, że może zagrażać życiu i wolności indywidualnych jednostek. Jednak jego zaletą nie jest agresja, a indywidualność. Sposób na bezpośrednią komunikację – nie z docelową grupą, a osobą. Po prostu – Personalizacja.

Błażej Katarzyński

Błażej Katarzyński
Autor wpisu

Specjalista Marketingu w Rise360. Specjalista Google AdWords. Trochę też projektuje i pisze. Zwolennik diety paleo. W wolnym czasie czyta książki psychologiczne. W nocy nie śpi, bo planuje kolejne kampanie marketingowe.